Polskimi śladami po ziemi syryjskiej – polscy Misjonarze w Syrii

4 kwietnia 2018

Od lewej do prawej: Monsignore Antoine Dib , Marzena Jadid, JE bp Antoine Chbeir oraz autorka materiału –

W oktawie wielkanocnej AD 2018 polecamy Państwa uwadze arcyciekawy artykuł pióra Barbary Anny Hajjar, łączący relację z okrutnie doświadczonego przez los Damaszku z opowieścią o syryjskiej działalności polskich Sióstr, wśród których znalazła się prawnuczka Aleksandra Fredry. Tego nie można przegapić!

– wspaniały, biblijny , „Oko Aramu”, wspominany w Piśmie Świętym aż 67 razy, jest jednym z najstarszych żyjących miast świata, nieprzerwanie zamieszkałym od przeszło 4500 lat… To świadek nawrócenia na wiarę chrystusową  Szawła, który z żarliwego prześladowcy chrześcijan stał się Pawłem – wielkim Apostołem Narodów. Miasto, którego chlubą jest św. Jan Damasceński, ostatni z Ojców Kościoła, jeden z największych teologów Kościoła na wschodzie…


Damaszek…Damaszek , niepowtarzalny kochany Damaszek… Dziś ostrzeliwany , bestialsko, bezustannie nękany wszelkiego rodzaju rakietami (!) przez barbarzyńskich dżihadystów spod znaku rożnych, Bóg jeden wie jakich, ugrupowań… Szczególnie atakowane są najpiękniejsze, historyczne dzielnice chrześcijańskich miast. Giną ludzie… zarówno chrześcijanie jak i wyznawcy innych religii.

Zastanawiam się, gdzie jest rozsądna społeczność międzynarodowa??? Czy nie ma siły, aby zatrzymać tę międzynarodową już „krwawa jatkę”, która rozgrywa się na tej ziemi od lat?!


Upokorzona, doprowadzona do upadku , zdruzgotana bestialsko, woła o pomoc…

Stolica Syrii jest siedzibą trzech Patriarchatów: grecko-katolickiego (melchickiego), grecko-prawosławnego (autokefalicznego), syryjsko-prawosławnego (zwanego również syriackim).

Jest siedzibą Nuncjatury Apostolskiej w Syrii. Siedziba Nuncjusza Apostolskiego mieści się w Damaszku… Obecnym Nuncjuszem jest Włoch, kardynał Mario Zenari.

Dlaczego tym piszę? Otóż kardynał Mario Zenari to wspaniała postać chrześcijaństwa, człowiek, który w czasie najtrudniejszych, najcięższych lat wojny pozostał z nami…nie opuścił nas – wiernych Chrystusowi  w Syrii – jest zawsze z nami…

Nadmorski Tartous, naszą diecezję maronicko-katolicka i wybrzeże Syrii odwiedził z kilkudniowym pobytem, patriarcha Antiochii kardynał Bechara Boutros Rai w roku 2015 (grudzień). Konsekrowano wówczas maronickiego biskupa Josefa Tobjiego. Były to pamiętne dni dla chrześcijan Wybrzeża… Mimo trwającej nieprzerwanie wojny kapłani, czy szerzej: duchowieństwo nie opuściło swych wiernych. Siostry zakonne z narażeniem życia niosą pomoc wszystkim potrzebującym.. .Obecność jakże ofiarnego duchowieństwa umacnia Kościół, założony tutaj przez Apostołów… Niech Bóg pozwoli, aby nie niszczał i przetrwał… Chrześcijanie syryjscy należą do żarliwych i oddanych Chrystusowi wiernych o bardzo tradycyjnym sposobie życia, wielkiej prostocie zachowań i pokorze. Z wielkim oddaniem i pietyzmem dbają i chronią swoje Domy Boże, klasztory i miejsca święte… Zawsze przechowują w pamięci wierność swych przodków Chrystusowi…

Nie posiadamy dziś dokładnych danych, jaka jest liczba wiernych Chrystusowi w Damaszku, Aleppo, Homsie i innych miastach Syrii…wojna toczy się nadal…

W Damaszku pełnią misje jezuici, franciszkanie oraz liczne zgromadzenia zakonne żeńskie, w tym  p o l s k i e  siostry.

Moj tekst będzie raczej wspomnieniowy. Dziś jesteśmy oddzieleni od pozostałej części Syrii (Wybrzeże), powoli odnajdujemy się w wojennej rzeczywistości ze znajomymi i przyjaciółmi…

Do wspomnień o międzynarodowej wspólnocie mnichów i mniszek, która zadomowiła się w odrestaurowanym  wspaniale (kiedyś) klasztorze Mar Musa Habeshi w Górach Kallamonu koło Damaszku, dołączam moje osobiste wspomnienie z wizyty w tej oazie duchowej… Mniszki, poznając moje pochodzenie  powitały mnie pięknym polskim, katolickim pozdrowieniem: „Niech będzie pochwalony Jezus ”. Byłam wielce wzruszona, mocno zaskoczona… Jakże swojsko i wspaniale zabrzmiały w scenerii groźnych Gór Kallamonu, w wiekowym klasztorze bezbłędnie wypowiedziane polskie słowa sławiące Chrystusa…

Seniorką polskich misjonarek w Syrii była  siostra WANDA SZEPTYCKA, misjonarka Franciszkanka Rodziny Maryi (inaczej: Wanda Maria Jadwiga Szeptycka tytułowana hrabianką). Śp. siostra WANDA SZEPTYCKA odeszła do Domu Pana w roku 1999 w Aleppo. Seniorkę naszych  p o l s k i c h misjonarek w Syrii znałam osobiście. Przetrwało o niej piękne, pełne szacunku wspomnienie. Pełne szacunku i podziwu  dla jej długoletniej pracy apostolskiej na ziemi syryjskiej. Kilkakrotnie kontaktowałyśmy się z Kochana Siostrą, przesłała mi kilka serdecznych listów, które dziś są dla mnie wielce droga mi pamiątką, pieczołowicie przechowywaną w rodzinnym archiwum (załączam kopię jednego z listów). Jestem pełna wspomnień naznaczonych podziwem  dla Jej 60-letniej pracy misjonarskiej (zob. mój tekst „Miejsca Święte” Nr 4 z 1999 r., wyd. Pallotynów).

Siostra Wanda urodziła się 18 kwietnia 1910 roku w Przyłbicach w województwie lwowskim, a wiec urodzona i wychowana w Polsce, co bardzo mocno podkreślała (dziś jest to Ukraina). Do klasztoru wstąpiła 19 marca 1932 w Lubuniach, mając 22 lata.

Do Syrii przyjechała na misję dwa miesiące przed wybuchem II wojny światowej w 1939 roku, a wiec działała apostolsko 60 lat (!) Poza Syrią przebywała jedynie 10 miesięcy w roku 1980 w Rzymie, gdzie pracowała w polskiej edycji watykańskiego „L’Osservatore Romano”. Na terenie Syrii była nauczycielką klas przedmaturalnych – specjalność matematyka. Przez długie lata prowadziła katechezę w okolicach chrześcijańskich koło Damaszku, regularnie odwiedzała liczne chrześcijańskie wspólnoty gór Kallamonu. W Aleppo, już jako Seniorka, prowadziła katechezę dla dzieci, w tym: dla dzieci niewielkiej Polonii; przygotowywała je do sakramentu Komunii Świętej.

Siostra WANDA SZEPTYCKA posiadała wspaniałe koneksje rodzinne. Jak sama podała w załączonym liście (zob. plik poniżej):  „Zofia Szeptycka córka Aleksandra Fredry jest moją Babką. Jej najmłodszy syn Leon był moim Ojcem, a wiec ALEKSANDER jest moim Pradziadkiem”.

Skan-list-Szeptycka-Hajjar

Odeszła od nas osoba godna najwyższego szacunku, uznania i pamięci….

Zasłużona Seniorka  p o l s k i c h misjonarek w Syrii, która ogromną część swojego życia poświęciła apostolstwu w tym kraju. Niech te proste słowa będą pięknym wspomnieniem o Niej i należnym hołdem dla tej wspanialej postaci. Spośród wielu siewców Ewangelii właśnie postać Siostry WANDY SZEPTYCKIEJ zasługuje na szczególnie ciepłe, wzruszające wspomnienie…

Pragnę jeszcze tu przypomnieć, że Zofia Szeptycka, autorka wzruszającej, pięknej książki, jaką może napisać tylko kochająca matka o synu –„Mój syn Metropolita ”, była córką, jak wspominałam, znakomitego polskiego komediopisarza i poety Aleksandra Fredry.

Na szczególne wspomnienie zasługuje również postać Siostry AGNIESZKI BISKUPSKIEJ, Szarytki, która przez 25 lat pełniła jako pielęgniarka, ciężkie, nocne dyżury w Szpitalu Francuskim w Damaszku. Nie wiem, jakie były dalsze losy Siostry, wiem jedynie to, że w roku 1999 odpoczywała, prowadząc życie zakonne w domu Starości Sióstr Franciszkanek w Libanie.

I tu ciekawostka! Siostra AGNIESZKA BISKUPSKA pochodziła z Adampola, z tego osobliwego fragmentu polskości, niewielkiej, historycznej polskiej wioski zagubionej po azjatyckiej stronie Bosforu [założonej przez Michała Czajkowskiego w latach 40. XIX wieku – przyp. red.] Siostra Agnieszka mówiła płynnie po polsku, językiem ojczystym wyniesionym z Adampola, z tego skrawka naszej Ojczyzny, pielęgnującego obyczaj, tradycje i piękny, dostojny język polski. Nasza Siostra nigdy nie odwiedziła kraju swego pochodzenia.

W syryjskim Aleppo, w czasie trwającej ciągle tragicznej wojny prowadzi dziś działalność i wszechstronną pomoc Siostra BRYGIDA MANIURKA (FMM), Franciszkanka, jedna z najdzielniejszych  p o l s k i c h sióstr misjonarek, która pracuje w Syrii już od 30 lat. Dzielną i odważną Siostrę Brygidę znam osobiście i zawsze podziwiałam i podziwiam jej wielkie zaangażowanie w życie społeczeństwa syryjskiego, tego najuboższego, najbardziej poszkodowanego. Siostra Brygida, ur. w roku 1960, pochodzi z Łagiewnik Małych (diecezja opolska). Do zakonu wstąpiła w roku 1980. Pracowała początkowo w Polsce, we Francji, w Libanie a następnie w Syrii.

Działalność misyjną podjęła w Syrii w dalekim mieście Al Hasakeh, położonym na północno-wschodnim krańcu kraju, nazywanym potocznie „Zaziry”, czyli Wyspą. Dodajmy: wyspą urodzajną, rolniczym spichlerzem Syrii. Rejon ten był(?) zamieszkały przez ludność w większości chrześcijańska, odznaczająca się żarliwą wiarą i mocnym przywiązaniem do tradycji. Siostra Brygida pracowała z najuboższymi, ogromnym wysiłkiem zorganizowała Ośrodek Rehabilitacji dla dzieci niepełnosprawnych, zaniedbanych medycznie, m.in. diabetyków. Gdy przeprowadziłam wywiad z Siostrą Brygidą („Miejsca Święte” nr. 4, 1999) Ośrodek miał pod opieką szczególnie poszkodowane przez los dzieci z rodzin chrześcijańskich, jak i z muzułmańskich; początkowo 80-cioro, a w r. 1999 już 130-cioro.

Nasza Siostra Brygida przeniosła się do Al-Rakka, aby zorganizować podobny Ośrodek Rehabilitacyjny, pomocy dzieciom. W Al-Rakka była odpowiedzialna za Ośrodek dla niepełnosprawnych, w którym  99% stanowiły dzieci muzułmańskie. Zawsze wspominała o serdecznych relacjach ludzkich bez względu na wyznanie, kiedyś to było normalne (!)

Rakka, szczycąca się (kiedyś!) trzema starożytnymi  kościołami i klasztorem, niedalekim wspaniałym zabytkiem chrześcijańskim  Sergiopolis (Rassafa), stała się w czasie wojny, jak wiadomo, stolicą barbarzyńców, dzikich hord morderców ISIS (Daesh). Ludność miast i okolic przeszła wprost tragiczną, gehennę wojenna, nieopisane okrucieństwa w stosunku do chrześcijan miasta i okolic (widowiskowe krzyżowanie, morderstwa z premedytacją i dżizja, czyli pogłówny podatek od „niewierności”), przeszli okrutny, nie-do-opisania egzamin wiary…

Do dalekiej Al-Hasakieh i Al-Rakka, jako do swoich „parafii” docierał regularnie nasz  p o l s k i  ksiądz – Ojciec ZYGMUNT KWIATKOWSKI.

Ks. Zygmunt Kwiatkowski

W czasie wojny utraciłam kontakt z Siostrą Brygidą, dziś, już mimo trwania pożogi wojennej  odnalazłyśmy się, ku wielkiej radości.

A nasza dzielna Siostra działa dziś  z wielką odwaga w okrutnie doświadczonym wojną Aleppo, kiedyś wspaniałym… historycznym Aleppo. Udziela wszechstronnej, jakże potrzebnej pomocy znękanym wojna pozostałym lub wracającym do miasta mieszkańcom. Siostra Brygida (FMM) jest jedna z Polek Franciszkanek pracujących w Aleppo, obok Franciszkanek z Syrii, Libanu i Francji.

Drugą  p o l s k ą Siostrą Franciszkanką jest  URSZULA BRZONKALIK, działająca w Caritasie.

Wśród jakże jeszcze niebezpiecznych, zaminowanych ruin w Aleppo, z narażeniem życia Siostry niosą wszelką pomoc najbardziej potrzebującym, wśród uderzającego ubóstwa i nędzy…. Jakiż to dostrzegalny i dobry ślad polski w Syrii… Potrzebna jest wszelka pomoc dla Aleppo. Począwszy od wydawania codziennie ok. 10 tysięcy gorących posiłków dla głodujących (zajmują się tym jezuici), chodzi o pomoc medyczną, leki, pomoc w odbudowywaniu siedzib ludzkich, zniszczonych domów. Miedzy innymi, niezwykle potrzebna jest pomoc setkom (sic!) dzieci od 1 do 6 roku życia, dzieciom całkowicie odrzuconym przez społeczeństwo, sierotom-dzieciom dżihadystów, jak i ich matkom, również odrzuconym przez społeczeństwo… Podejmowane są próby organizowania centrum dla tych istot ludzkich pod opieką zakonów (!)

Międzynarodowa organizacja katolicka „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” – Polska Sekcja, której przedstawiciele docierają do nas regularnie i odważnie w czasie najgorszych działań, odwiedzają Wybrzeże, Homs, Damaszek, Jebrud, a przede wszystkim Aleppo, niosąc wszechstronną pomoc narodowi syryjskiemu. Odwiedzają i pomagają także uchodźcom syryjskim w Libanie, skupionym w obozach. Wszechstronna pomoc niesiona przez Polaków, p o l s k i c h  księży, jakże pozytywnie i z jak wielka wdzięcznością odbierana jest w społeczeństwie syryjskim! To także wspaniały… p o l s k i ślad, autentyczny i wyrazisty…. I znów magiczne słowo POLONIA budzi wyrazy wielkiej wdzięczności, niewymuszonej, płynącej prosto z serca oraz odczuwalnej sympatii… Polska jako jedyne państwo pomaga Syrii bezinteresownie.

Muszę tu jeszcze wspomnieć o kościele maronickim, odbudowanym ze zgliszcz po straszliwym pożarze w wiosce chrześcijańskiej Znejny koło Tartousu. Odbudowywanym przez księży z Sekcji Polskiej  „Pomocy Kościołowi w Potrzebie”. Mieszkańcy Znejny, jakże życzliwi i wdzięczni, zapatrzeni w swój odradzający się Dom Boży… Z wielką sympatią wymawiają magiczne  „Polonia”. Ostatnio odwiedziłam Znejny, będąc zaproszoną na wykład naszego biskupa JE Antoine Chbeir… i spotkanie modlitewne.

Odrestaurowany dzięki Pomocy Kościołowi w Potrzebie kościół maronicki pw. Św. Józefa w Znejny opodal Tartousu.

Wśród niewielkiej Polonii, powoli jeszcze odnajdującej się w wojennej rzeczywistości , która pochyliła się nad naszym losem w Syrii i bardzo pracowała nad przyznaniem nam wsparcia  – pomocy w tych jakże trudnych warunkach życiowych budzi w nas wielka wdzięczność, szacunek i uznanie… dziękujemy!

Z całego serca dziękujemy za dobre i serdeczne słowa Szanownego Pana Senatora Artura Warzochy, które mi przekazał, a mianowicie: „że zrobi wszystko, żeby nasi Rodacy w Syrii poczuli, że Polska o Nich pamięta”… Bardzo nam to pomaga przetrwać ten ciężki czas… Czujemy, ze należymy do Wielkiej Polskiej Rodziny i jesteśmy z tego, jak zawsze, bardzo dumni.

Uznaje to też, jako piękny  p o l s k i  ślad na ziemi syryjskiej.

BARBARA ANNA HAJJAR

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *