Białoruś nie wpuściła posłów PE badających budowę elektrowni atomowej w Ostrowcu. Wilno oskarża Mińsk o matactwa

12 kwietnia 2017

Co chciała ukryć przed europarlamentarzystami, którzy usiłują monitorować budowę elektrowni atomowej w Ostrowcu na Grodzieńszczyźnie?  donoszą, że Parlamentu Europejskiego, którzy jechali do Ostrowca, nie zostali wpuszczeni na terytorium Białorusi.

Portal delfi.ru powołuje się na posła do PE z Litwy Petrasa Auštrevičiusa. Litewski polityk twierdzi, że razem z nim na Białoruś chcieli wjechać Algirdas Savdargas, Bronis Pole i niemiecka europosłanka Rebecca Harms. Auštrevičius poinformował, że w planach delegacji była w Mińsku i spotkanie z przedstawicielami rządu. Politycy chcieli zadać im konkretne pytania o budowę białoruskiej elektrowni atomowej. Chcieli się także spotkać z przedstawicielami kilku organizacji pozarządowych. W drodze powrotnej z białoruskiej stolicy posłowie zamierzali zajechać na budowę elektrowni atomowej w Ostrowcu.


Litewscy politycy od lat konsekwentnie krytykują przebieg budowy pierwszej na Białorusi elektrowni jądrowej, która powstaje 50 km od Wilna. Od 2013 roku  zwraca się do Białorusi o wpuszczenie misji Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej SEED w pełnym zakresie. Wielokrotnie wysuwali pod adresem oficjalnego Mińska żądania o umożliwienie bardziej szczegółowej kontroli obiektu, strona białoruska jednak prośby ignoruje. W w 2014 roku podczas spotkania Konwencji Espoo, zobligowano Białoruś do przestrzegania międzynarodowych norm bezpieczeństwa, ale na próżno. Tu można pokusić się o paralelę, – z bezpieczeństwem na budowie elektrowni w Ostrowcu na Grodzieńszczyźnie jest tak, jak z demokracją na Białorusi. Władze twierdzą, że jest przestrzegana, a przykłady z życia temu przeczą. Tymczasem kolejne awarie, uszkodzony korpus reaktora, zawalenie się budynku, powtórne uszkodzenie osłony reaktora, a w konsekwencji konieczność jej wymiany świadczą, że z inwestycją (białorusko-rosyjską) coś jest nie tak.

Według szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa selektywne wypełnianie standardów bezpieczeństwa oznacza, że projektanci Elektrowni mają coś do ukrycia.


Dlaczego powinniśmy bać się elektrowni atomowej w Ostrowcu na Białorusi? Oto 10 powodów

Kresy24.pl

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

3 odpowiedzi Białoruś nie wpuściła posłów PE badających budowę elektrowni atomowej w Ostrowcu. Wilno oskarża Mińsk o matactwa

  1. cherrish Odpowiedz

    12 kwietnia 2017 w 12:18

    Taa, litewscy posłowie do europarlamentu są wybitnymi fachowcami od elektrowni atomowych?

  2. SyøTroll Odpowiedz

    12 kwietnia 2017 w 12:39

    Dopóki są suwerennym i niezależnym od UE państwem, mogą sobie na to pozwolić.
    Litwinom zaś zależy na tym by Białoruś była zależna od nich energetycznie, i politycznie od UE, więc również do pewnego stopnia od nich, nic dziwnego że protestują.

    • Starszy oborowy Odpowiedz

      12 kwietnia 2017 w 14:29

      Trollu i j.łopie sowiecki.Jak Litwa może chcieć by Białoruś była zależna energetycznie od nich? Na Litwie nie ma żadnych większych elektrowni. Całą potrzebną energię sprowadzają oni z innych państw i to z wielkimi kłopotami związanymi ze zbyt małą przepustowością linii energetycznych /LitPol i stałoprądowego połączenia ze Szwecją/.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *