Berdyczów w latach rewolucji i wojny domowej (cz.II)

7 sierpnia 2014

Berdyczow-dworzec

Tematem pierwszej części była sytuacja w Berdyczowie w przededniu przewrotu bolszewickiego w 1917 roku, nastroje w wojsku wywołane rozkazem nr 1 Piotrogrodzkiej Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich i aresztowanie sztabu Frontu Południowo-Zachodniego. Jego oficerów przetrzymywano ponad miesiąc w komisariacie policji na Łysej Górze. Z Łysej Góry generałowie powinni byli iść pieszo.

Anton tak opisuje ich wędrówkę: „Tłum szalał. My – siedem osób, otoczeni gromadką kadetów, na czele z Betlingiem, który szedł obok mnie z nagą szablą w ręku, weszliśmy w ciasny korytarz między żywe ludzkie morze, dławiące nas ze wszystkich stron. Na przedzie Kostinicyn i delegowani (12-15 osób), wybrani w garnizonie do konwojowania nas. Zbliżała się noc. I w jej straszliwej ciemności, przecinanej gdzieniegdzie smugami z broni maszynowej, poruszał się ten straszny bestialski tłum, wyrastał i toczył się jako gorąca lawa. Powietrze wypełniały ogłuszające wycie, histeryczne krzyki i niesmaczne przekleństwa. Od czasu do czasu rozlegał się głośny przestraszony głos Betlinga: „Towarzysze. Daliśmy słowo!… Towarzysze, daliśmy słowo!”.


Kadeci, sławni młodzieńcy, ściskani ze wszystkich stron, własną piersią odtrącają napierający tłum, próbujący przerwać ich rzadki łańcuch. Idąc przez kałuże, które powstały po wczorajszym deszczu, żołnierze nabierają pełne garście błota i rzucają nim w nas. Twarz, oczy, uszy pokryło śmierdzące lepkie bagno. Posypał się bruk. Biedny kolega, generał Orłow miał mocno pobitą twarz, Erdeliego i mnie trafili w plecy i w głowę. Dworzec był zalany światłem. Tu otoczył nas nowy ogromny tłum kilku tysięcy ludzi. Wszystko połączyło się w ogólnym kotłującym się i wrzeszczącym morzu. Z wielkim trudem przeprowadzono nas pod gradem nienawistnych spojrzeń i przekleństw. Wagon. Szlochający histerycznie i wykrzykujący pod adresem tłumu bezsilne pogróżki oficer – syn Elsnera, i troskliwie pocieszający go ordynans, odbierający mu rewolwer, przestraszone dwie kobiety – siostra i małżonka Klecando, które przyszły go pożegnać. Czekamy godzinę, drugą… Pociągu nie puszczają. Zażądali wagonu aresztanckiego. Takiego na stacji nie ma. Grożą komisarzom rozprawą. Kosticyna lekko potrącili. Podstawili wagon towarowy, zabrudzony końskim łajnem – jaki drobiazg! Wchodzimy do niego bez pomostu, nieszczęsnego Orłowa z trudem podsadzają do wagonu. Setki rąk przez ciasny i mocny łańcuch kadetów wyciągają się po nas… .Już dziesiąta wieczór… Lokomotywa ruszyła. Tłum zawrzeszczał jeszcze bardziej. Rozległy się dwa strzały. Pociąg ruszył. Gwar powoli cichł, światła się oddalały. Żegnaj, !”. Po tych wydarzeniach proces polityzacji armii zaczął przyspieszać. Powróciła − z inicjatywy generała Skoropadzkiego − sprawa ukrainizacji wojsk.

W Berdyczowie sformowano dywizjon artyleryjski im. Tarasa Szewczenki. Wśród żołnierzy i mieszkańców miasta zaczęły zyskiwać popularność radykalne poglądy. 10 września na wniosek mienszewików odbyła się konferencja socjaldemokratów Frontu Południowo- Zachodniego, na której omawiano kwestię platformy wyborczej do Zgromadzenia Ustawodawczego. Sprawę relacjonował bolszewik Grigorij Czudnowski. Podczas dyskusji zaostrzyły się różnice między bolszewikami i mienszewikami, wskutek czego (22 osoby) opuścili salę obrad i zorganizowali własną konferencję w dniach od 10 do 12 września.


Poparto na niej decyzję VI Zjazdu Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji (bolszewików) o obraniu kursu na powstanie zbrojne i wybrano tymczasowe biuro organizacji wojskowych SDPRR(b) i internacjonalistów na czele z bolszewikiem Mikołajem Marczenką. W połowie września do garnizonu berdyczowskiego przybył objąć stanowisko plutonowego roty kawalerów georgijewskich S. Medwedowski, człowiek odważny, kawaler czterech Krzyży Georgijewskich, który cieszył się wśród żołnierzy wielkim autorytetem i szacunkiem. Jego pojawienie się znacznie wzmocniło pozycję bolszewików. 23-27 września w Berdyczowie odbyła się konferencja organizacji wojskowych bolszewików-mienszewików i internacjonalistów Frontu Południowo-Zachodniego. Uczestniczyło w niej 110 delegatów reprezentujących 7 tysięcy wyborców.

Miejscowi przedstawiciele Rządu Tymczasowego otrzymali nakaz aresztowania delegowanych, ale nie mieli dostatecznych sił, by go wykonać. Wybrano stałe biuro organizacji wojskowych SDPRR Frontu Południowo-Zachodniego, do którego weszli Marczenko, Czudnowski, Kosariew. 6 października na zebraniu organizacji internacjonalistów podjęto rezolucję wymierzoną przeciwko Rządowi Tymczasowemu. Po przewrocie bolszewickim w Piotrogrodzie i obaleniu Rządu Tymczasowego powstało pytanie o to, kto ma sprawować władzę. Sytuacja w mieście była napiętą. Wśród żołnierzy i robotników radykalne slogany bolszewików cieszyły się szczególną popularnością. Tworzono bojowe drużyny robotnicze.

Drużyna robotników cukrowni pod kierownictwem A. Kurgańskiego rozbroiła wojskowy eszelon kozaków dońskich jadący na front. W powiecie aktywizował się ruch chłopów. Berdyczowski komisarz powiatowy w sprawozdaniu do komisarza hubernskiego z 13 listopada pisał: „Pytanie o przyszłość chłopstwa nabiera aktualności. W niektórych miejscowościach rolnicy, widząc siebie w roli gospodarzy, zagarnęli ziemie z żywym i martwym inwentarzem, przeprowadzają spis majątku, wyznaczają swoich reprezentantów, zajmują pomieszczenia i odsuwają administrację od zarządzania”. Sytuacja w mieście zaostrzyła się jeszcze bardziej, gdy 9 listopada o godzinie 10 przyszło rozporządzenie Rady Komisarzy Ludowych (RKL) o natychmiastowym rozpoczęciu z Niemcami negocjacji o rozejmie.

Sztab frontu próbował ukryć tę depeszę, lecz na próżno. Wieść szybko się rozeszła w mieście. 12 listopada w Berdyczowie uroczyście ogłoszono utworzenie Ukraińskiej Republiki Ludowej (URL). Na placu Sobornym odbył się wiec, podczas którego komisarz Rady Centralnej Frontu Południowo-Zachodniego chorąży A. Pewny odczytał tekst III Uniwersału (w którym proklamowano powstanie URL). Wiecowi przewodniczył znany w późniejszych latach watażka wiejski, a w tamtym momencie – prezes berdyczowskiej Rady Garnizonowej sztabskapitan M. Grygorjew.

Stosunki między bolszewikami i Radą Centralną zaostrzyły się. W takich okolicznościach 18-24 listopada 1917 roku w gmachu teatru miejskiego obradował nadzwyczajny zjazd delegatów Frontu Południowo-Zachodniego. Obecnych było około 700 osób. Na zjazd przybyli: komisarz frontu mienszewik Jordański, minister byłego Rządu Tymczasowego eser Awksentiew, przedstawiciel Piotrogrodzkiej Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich Paszewicz, przedstawiciel kijowskiego Komitetu Centralnego bolszewików Kuźmin i przedstawiciel bolszewików z Berdyczowa Słomnicka.

Na zjeździe omawiano kwestię wycofania się z wojny i zdecydowano, by dowództwo frontu niezwłocznie rozpoczęło negocjacje z Niemcami o zawarciu pokoju. Lecz podstawową sprawą był stosunek do przewrotu bolszewickiego. Większość opowiedziała się za puczem i wsparła Radę Komisarzy Ludowych. Osiągnięto także ugodę w sprawie powołania frontowego Komitetu Wojskowo-Rewolucyjnego, do którego weszło 35 osób, w tym 18 bolszewików. Przewodniczącym Komitetu został bolszewik G. Razżygin, zastępcami – bolszewik M. Kokowychin i lewicowy eser W. Kikwidze. Na czele garnizonu berdyczowskiego stanął S. Medwedowski. Mienszewicko-eserowską gazetę „Głos Frontu” zastąpiło bolszewickie pismo „Nowiny WRK Frontu Południowo-Zachodniego”.

B. W. Markowski cdn…

Mozaika Berdyczowska Lipiec-sierpień 2014 roku NR 4 (117)

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *