Iskrzy pomiędzy panią prezydent a panem premierem (KOMENTARZ)

19 kwietnia 2018

Dalia z jednej, Saulius z drugiej. Najważniejsi politycy na Litwie po raz drugi w nieodległej przeszłości pokłócili się o kwestie personalne.

W zeszłym tygodniu litewscy przywódcy poróżnili się w sprawie oceny kierownika resortu rolnictwa, będącego również – co ważne – partyjnym kolegą premiera w Litewskim Związku Rolników i Zielonych.


Broniusa Markauskasa – bo o nim mowa – bez pardonu skrytykowała prezydent, argumentując, że stracił on „zdolność honorową”, ponieważ jego rodzina, oprócz swojej, uprawia ziemię cudzą i dostaje za to unijne dotacje.

Premier replikował, że zarzut ma charakter czysto polityczny (bez aspektu merytorycznego) ponieważ wielu Litwinów obrabia cudzą ziemię, bywa że nawet za pieniądze, by właściciele mogli uniknąć kar za postawienie działki odłogiem.


Obecny szef partii, z której wywodzi się szef rządu, Ramūnas Karbauskis zaatakował głowę państwa jeszcze ostrzej, mówiąc m.in.:

Prezydent nas, jako partii, nigdy nie lubiła, ale podpisywała ustawy, które my proponowaliśmy. Dlaczego? Bo wiedziała, że te ustawy są dobre. Mówiła po prostu to, co społeczeństwo chciało słyszeć. Teraz też jest podobna sytuacja. Jedyny problem to ta ziemia. Myślę, że to jednak nie jest problemem, tylko to, że opozycja tonie w brudach korupcji. Po tym, gdy wyszło, jak Gabrielius Landsbergis w restauracji Stikliai jadł obiad z osobą zamieszaną w największą sprawę korupcji politycznej w kraju, z Raimondasem Kurlianskisem i rozmawiali na temat programu partii, to pokazuje, na jakim szczeblu jest korupcja. Lider partii, która zamierza wygrać wybory je obiad z osobą zamieszaną w korupcji. Więc ten temat za wszelką cenę chcą uciszyć, dlatego też sztucznie wyolbrzymiają tę sytuację z Markauskisem.

W tym tygodniu na szczytach władzy doszło do awantury wokół ministra sprawiedliwości. Kilka dni temu kandydaturę Giedriusa Danėliusa na to stanowisko skrytykowała Grybauskaite, posiłkując się argumentacją iście karkołomną.

Danelius miałby być niegodny wakującego urzędu, ponieważ jako adwokat „mógł wybierać sobie klientów, w tym przestępców gospodarczych”. Abstrahując od tego, że każdego można posądzić o konflikt interesów (dla przykładu: historyków o to, że będą faworyzowali innych badaczy dziejów), zaapelujmy dosadnie: KONKRETY, PROSZĘ PANI!

Nie to, byśmy kochali Skvernelisa i jego „zieloną drużynę”. Zgadzamy się jednak z profesor Jadwigą Staniszkis, która zapytana o to, co powinno zostać zapisane w nowej generacji praw człowieka, odpowiedziała: racjonalność.

Telesfor

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *